Witam was!
Zachęcam was do przeczytania I części mojego opowiadania oraz zapraszam was również na kolejną część opowidania za tydzień. Życzę miłego czytania :)
Ukryty talent
Kasia była zwykłą, niedostrzegalną dziewczyną do pewnego dnia. Tytułowa bohaterka była wychowywana przez mamę.
I cześć ,, Talent , szkoła muzyczna”
Nasza historia zaczyna się od momentu, gdy Kasia miała 7 lat. Była wtedy na urodzinach cioci Marzeny. Podczas uroczystości mama zaproponowała, aby Kasia, zaśpiewała cioci ,,sto lat”. Dziewczyna się zgodziła i zaśpiewała. Gdy dziewczynka śpiewała to ciocia, była zachwycona śpiewem siostrzenicy i zwróciła się do mamy Kasi:
- Myślę, że mamy w rodzinie prawdziwą perełkę. Muszę przyznać, że Kasia ma piękny głos. Co ty na to, by poszła do szkoły muzycznej?
- To dobry pomysł, ale decyzja należy do Kasi-odparła mama Kasi.
- Kasiu, chciałabyś pójść do szkoły muzycznej? -zapytała ciocia.
- Nie wiem, czy sobie poradzę w takiej szkole.
- Nie martw się Kasiuniu. W tej szkole na pewno sobie poradzisz i nauczysz się grać na instrumencie-powiedziała ciocia Marzena.
- No dobrze.
- Świetnie. Znam dobra szkole muzyczna, która przypadnie Kasi do gustu-powiedziała ciocia, dając mamie kasi wizytówkę szkoły.
- Dziękujemy za taka propozycje- odparła mama Kasi.
Po pogadance o szkole muzycznej rozmowa zeszła na sprawy rodzinne oraz inne. Sama uroczystość trwała do 16 godziny w przemiłym, rodzinnym gronie. Gdy impreza dobiegła końca, mama Kasi wraz córka do domu i zaczęły rozmowę.
- Kochanie, jutro po szkole pójdziemy do tej szkoły muzycznej.
- Dobrze.
Nazajutrz Kasia, będąc w szkole, nie mogła skupić się na lekcjach, bo przez cały czas myślała jak będzie w szkole muzycznej. Zauważyła to nauczycielka i spytała:
- Kasiu, czemu jesteś taka zamyślona?
- Po lekcjach mam iść z mamą do szkoły muzycznej, Boję się, że sobie nie poradzę.
- Nie wiedziałam, że śpiewasz, ale na pewno sobie poradzisz. Wierzę w ciebie.
- Dziękuję bardzo, ale czy mogłam prosić panią, by nikomu o tym nie mówić.
- Oczywiście, jeśli nie chcesz.
Gdy lekcja skończyła się Kasia, pożegnała się z nauczycielką polskiego i wraz z mamą udała się w kierunku szkoły muzycznej. Po godzinie były już na miejscu. Mama Kasi udała się do dyrektorki placówki, by dowiedzieć się, jak zapisać Kasię do szkoły. Dyrektorka w trakcie rozmowy wyjaśniła, żeby Kasia mogła być przyjęta do szkoły, to musi przejść egzamin oraz poinformowała, że przesłuchanie, odbędzie się w najbliższy wtorek o godzinie 8. Po uzyskaniu wszelkich informacji mama i Kasia udały się do domu.
W domu każdego dnia upływał Kasi czas na nauce w szkole oraz na próbach do egzaminu wstępnego. Któregoś dnia mama weszła do pokoju Kasi sprawdzić jak, idą córce przygotowania i spytała:
- Córeczko, jak ci idą przygotowania? Wiesz już, jaką piosenkę zaśpiewasz?
- Bardzo dobrze mamo. Zaśpiewam ,, czerwone jabłuszko”. Tylko potrzebna mi twoja pomoc- oznajmiła Kasia.
- To się cieszę bardzo. W czym mogę pomóc?
- Chce sprawdzić swoje poczucie rytmu. Mogłabyś mamo wyklaskać parę rytmów, bym mogla je powtórzyć.
- Pewnie.
Gdy mama wyklaskiwała nawet te łatwe i trudne to Kasia dała radę je powtórzyć. Widząc to mama, była dumna ze swojej córki i miała nadzieje, że na egzaminie również sobie poradzi.
W dzień egzaminu mama Kasi wzięła sobie wolne, by jej córka czuła się pewniej przed egzaminem. Obie dotarły do szkoły na czas. Musiały jednak trochę poczekać, bo przed nimi była spora kolejka dzieci czekających na swoją kolej. Wraz ze skracającą się kolejka, dziewczynka bała się, że nie da rady wystąpić, ale mama pocieszała ją, że wszystko będzie dobrze. Dziewczynka po słowach otuchy weszła do sali, przedstawiła się i zaczęła wykonywać zadania zlecone przez egzaminatorów od wyklaskiwania rytmów aż do zapiekania piosenki. Mimo wcześniejszego stresu to dziewczynka bardzo dobrze poradziła sobie na egzaminie. Po skończonym egzaminie dziewczynka została poinformowana, że wyniki, będą jutro wywieszone. Po tym dziewczynka pożegnała się z komisją i oznajmiła mamie tę wiadomość.
Kolejnego dnia, obie udały się do szkoły muzycznej, by zobaczyć listę przyjętych osób. Przeglądając listę, okazało się, że pierwszą przyjętą z osób była Kasia. Gdy Kasia i mam cieszyły się to podeszła do nich osoba z komisji.
- Muszę przyznać, że Kasia ma piękny głos jak na swój wiek.
- Bardzo dziękuję. Jestem bardzo szczęśliwa, że mam tak zdolną córkę.
- Również się cieszę, że będę mogła uczyć pani córkę? Czy ma pani może jakieś pytania?
- Owszem. Kiedy odbywają się zajęcia?
- Zajęcia odbywają się od 13 do 16 godziny, więc sądzę, że Kasia będzie miała czas zarówno na naukę, jak i zabawę.
- Bardzo dziękuję za informacje. A i jeszcze chciałam zapytać o naukę gry na instrumencie.
- W szkole jest pani muzyk, która mogłaby przychodzić do pani domu i udzielać Kasi korepetycji pod warunkiem, że Kasia będzie miała swój instrument.
- Oczywiście. Dziękuję bardzo i życzę miłego dnia.
- Ja również dziękuję i życzę miłego dnia.
Po powrocie ze szkoły muzycznej mama dowiedziała się, że Kasia chce nauczyć się grać na pianinie i obiecała córce, że kupi jej ten instrument.
Następnego dnia rano mama Kasi poszła do sklepu muzycznego i zaczęła oglądać pianina. W wyborze pomógł jej sprzedawca, który zaproponował pianino w dość niskiej cenie. Za namowa sprzedawcy wybrała model i dowiedziała się, że zostanie dostarczony w ciągu 5 dni roboczych.
W czwartek po 10 godzinach firma ze sklepu dostarczyła pianino i ustawiła w salonie przy oknie. Po ustawieniu sprzętu mama zapłaciła i pożegnała dostawców.
Kolejny dzień upłynął Kasi czas na nauce w szkole podstawowej, muzycznej. Po szkole dziewczynka pod okiem korepetytora zaczęła naukę na pianinie. Początkowo nie szło Kasi najlepiej, ale pani muzyk zapewniała mamę Kasi, że z każdym razem nauka, będzie szła lepiej. Gdy zajęcia z panią muzyk się zakończyły to mama, zapłaciła za zajęcia i pożegnała się z nią.
Każdego dnia Kasia ćwiczyła naukę na instrumencie. Czasem nawet chciała zrezygnować, ale mama pocieszała córkę, że w końcu się uda. Słowa te podniosły Kasię na duchu i postanowiła ćwiczyć, aż się uda.
Któregoś dnia po wielogodzinnych ćwiczeniach, gdy przyszła pani muzyk to zauważyła spory postęp. Ciesząc się postępami uczennicy, zaczęła rozmowę z mamą Kasi.
- Muszę przyznać, że pani córka robi ogromne postępy. Ostatnio jak byłam, to nie szło Kasi najlepiej.
- Dziękuję bardzo. Jak radzi sobie Kasia w szkole muzycznej?
- Bardzo dobrze. Pilnie się uczy i aktywnie uczestniczy w zajęciach.
- To bardzo się cieszę- odparła mama Kasi.
- Ja również. Mam jeszcze dla pani córki propozycje.
- Słucham.
- Każdego roku każda szkoła muzyczna z 16 województw wystawia jedną osobę w konkursie muzycznym, w którym nagroda główna to 2000 zł na potrzeby szkoły. Co sądzi pani o tym, by Kasia wzięła udział w konkursie?
- Nie wiem. Taki konkurs to spora odpowiedzialność.
- Rozumiem pani obawy, ale uważam, że Kasi, trzeba dać szansę, bo szkoda ukrywać tak wielki talent. Proszę porozmawiać o tym z córką.
- Dobrze, porozmawiam z córką. Do widzenia.
- Do widzenia.
Po rozmowie z panią muzyk, mama Kasi długo myślała o tej propozycji. Wiedziała, że byłaby to szansa dla Kasi, ale musiała zapytać o zdanie córki. Zatem weszła do pokoju córki i odparła:
- Kasiu, chciałabyś wystąpić w konkursie muzycznym?
- Nie wiem, czy dałabym radę wystąpić- powiedziała niepewnie Kasia.
- Wiem, że się boisz, ale na egzaminie dałaś radę.
- Tak wiem, ale na takich konkursach jest dużo osób.
- Oczywiście, do niczego cię nie zmuszam, ale uważam, że powinnaś spróbować.
Po wielu godzinach namyśleń Kasia postanowiła spróbować i nazajutrz oznajmiła pani muzyk, jaką podjęła decyzje. Gdy to usłyszała pani muzyk to bardzo się, ucieszyła i zapewniła Kasię, że pomoże jej w próbach oraz będzie ją wspierać.
Od następnego dnia dziewczyna zaczęła systematycznie przygotowywać się do występu, nie zaniedbując nauki w obu szkołach. Przez 7 dni regularnie ćwiczyła swój głos. Pani muzyk, rodzina oraz nauczyciele wspierali i motywowali Kasię.
Dzień przed konkursem pani muzyk zaprosiła mamę Kasi na rozmowę. Opowiedziała o postępach Kasi i oznajmiła:
- Uważam, że Kasia da radę wystąpić. Na wszelki wypadek wezmę również inną uczennicę, gdyby coś poszło nie tak.
Nadszedł dzień konkursu. Przed Kasią była spora kolejka uczestników, więc dziewczynka miała czas, by spokojnie przygotować się do swojego występu. Nim się Kasia obejrzała to przyszła na nią kolej, więc weszła na scenę. Wydarzyło jednak się coś dziwnego, ponieważ, gdy muzyka zaczęła grać i blask reflektorów został skierowany na Kasię to dziewczynka tak się, zestresowała, że nie mogła wydusić ani jednego słowa. Pomimo to weszła po Kasi inna uczennica i zaśpiewała swoją piosenkę.
Po zakończonym konkursie, pomimo że wygrała go inna uczennica ze szkoły muzycznej, do której uczęszczała Kasia to dziewczyna, nie potrafiła się cieszyć, bo wciąż przeżywała swoją porażkę. Mimo pocieszania ze strony koleżanki ze szkoły Kasia nadal uważała, że wszystkich zawiodła i nie chcąc dłużej tam być, pojechała z mamą do domu.
Tydzień po feralnym wydarzeniu dziewczynka kompletnie zamknęła się w sobie i już nie była tą uśmiechniętą dziewczynką co kiedyś. Każdy w szkole martwił się o jej stan. Pomimo starań ze strony kolegów i koleżanek, dziewczyna nadal była cicha. Straciła nawet przyjaciółkę, która przestała się z nią bawić i przestała bawić się z innymi dziećmi.
Zaniepokojona tym nauczycielka wezwała mamę Kasi na rozmowę do szkoły.
- Dzień dobry. Chodzi o Kasie. Jest ostatnio smutna i zamknięta w sobie. Nie bawi się z innymi dziećmi i stoi ciągle na uboczu.
- Dzień dobry. W poprzednim tygodniu odbył się konkurs muzyczny, w którym Kasia brała udział, ale nie dała rady zaśpiewać.
- Bardzo mi przykro. Chętnie pomożemy Kasi.
- Dziękuję bardzo.
Każdego dnia, nauczyciele starali się robić wszystko by pomóc Kasi zarówno w szkole podstawowej, jak i muzycznej, tłumacząc dziewczynce, że nie powinna obwiniać się o tamten występ. Pomimo przekonywań z ich strony, dziewczynka nadal była zamknięta w sobie. Nie czując radości z chodzenia do szkoły muzycznej, oznajmiła mamie na rozmowie:
- Mamo, nie chce chodzić już do szkoły muzycznej.
- Dlaczego? Nauka ci nie idzie dobrze?-spytała mama.
- Nie chodzi o to. Po prostu nie mam już ochoty na zajęcia, na śpiewanie. Poza tym to już nie ma sensu. Proszę cię, wypisz mnie.
Nazajutrz przed pracą mama wraz z Kasią udały się do szkoły muzycznej. Gdy dyrektorka usłyszała o rezygnacji ze szkoły Kasi, była bardzo zdziwiona. Próbowała nawet przekonywać Kasię, ale to nic pomagało. Zatem Kasia przeprosiła za to, że zawiodła ich i pożegnała się.
Mijały lata, a Kasia ukończyła szkołę podstawową i poszła do gimnazjum.